4. Zakład Pascala - co o nim powiesz?

     Pascal twierdził, że nic nie ryzykujemy zakładając istnienie Boga, bo mamy do zyskania nieskończone życie wieczne (jeśli Bóg jest), a możemy jedynie stracić marną, skończoną doczesność (jeśli Boga nie ma). A więc nawet jeśli nie jesteśmy przekonani co do istnienia Boga, to opłaca nam się w niego uwierzyć.
     Można więc powiedzieć, że jest to sytuacja wyboru w warunkach niepewności.
     Pascal wychodzi od przesłanki, że nie wiemy, czy Bóg istnieje, czy nie istnieje i na tej dychotomii (Bóg jest, albo Boga nie ma) opiera całe swoje rozumowanie. Ale w swoim wywodzie Pascal wprowadza kryteria sprzeczne z wyjściową przesłanką: przyjmuje milcząco, że istnieje tylko jeden Bóg (skąd mamy to wiedzieć, skoro zakładamy, że nic nie wiemy o Bogu/bogach?) oraz że jest to Bóg dokładnie taki, jak go opisuje chrześcijaństwo. (I znów - skąd ta wiedza? Skoro nic nie wiemy o istnieniu Boga, to nie możemy znać jego atrybutów). Na dodatek jest to Bóg, który nagradza interesowność jako motyw wiary - a więc znamy tutaj konkretną cechę Boga, której nie powinniśmy znać, zgodnie z założeniem rozumowania.
     A jeśli istnieje Bóg, którego ludzie w ogóle nie obchodzą, lub który oferuje zbawienie wyłącznie niechrześcijanom? Albo Bóg, który nie życzy sobie, aby oddawano mu jakąkolwiek cześć i wszelkich chwalców surowo karze? Wówczas sytuacja wielu osób wierzących jest naprawdę niewesoła. Zakład Pascala przekona więc osobę przekonaną, ale ze względu na swoją niepoprawność logiczną nie spełni celu, jakim jest przekonanie niedowiarka.
     Fakt, że ten "dowód" nadal bywa używany jako argument w dyskusjach potwierdza moje spostrzeżenia o "filtracji wiedzy" (notka Umysł z filtrem), za którą odpowiedzialna jest religia: ludzie religijni, którzy wiedzą o istnieniu zakładu Pascala zazwyczaj nie wiedzą, że rozumowanie francuskiego filozofa jest błędne.